Jesteś tutaj: Home SzkołaHistoria szkołyWalka o niepodległość

Walka o niepodległość 1914 - 1921

 

UCZNIOWIE I WYCHOWANKOWIE SZKOŁY W WALCE O NIEPODLEGŁOŚĆ 1914 - 1921

 

Artykuł poświęcony pamięci uczniów i wychowanków Szkoły poległych w walkach o Niepodległość Ojczyzny, ma swoje korzenie w wydarzeniu, które miało miejsce 15 maja 1921 roku, kiedy to Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki odwiedził ówczesny Naczelnik Państwa, Marszałek Józef Piłsudski. Jednym z celów jego wizyty był udział w odsłonięciu tablicy pamiątkowej poświęconej poległym w walkach o Polskę uczniom i wychowankom Szkoły Handlowej i Gimnazjum im. T. Kościuszki. Wydarzenie to bardzo szeroko opisywała kaliska prasa, a „Gazeta Kaliska” w nr 90 z dnia 19 maja 1921 relacjonowała: „...Naczelnik Państwa udał się z łęgu tynieckiego do gimnazjum państwowego, dawnej handlówki, gdzie w myśl ustalonego poprzednio programu, miało być dokonane odsłonięcie i poświęcenie tablicy pamiątkowej ku czci poległych na polu walki uczniów i wychowańców tej szkoły. Na sali gdzie uroczystość ta miała się odbyć zgromadzili się wszyscy uczniowie, którzy latem 1920 r. wstąpili do armii ochotniczej, grono nauczycielskie z dyr. Bzowskim na czele oraz rodziny poległych.

Na krótko przed przybyciem Naczelnika zjawili się generałowie: Żeligowski, Rozwadowski, Rządkowski, Raszewski, adjutanci z płk Wieniawą - Długoszewskim na czele, biskup polowy ks. Gall, prezydent Warszawy Drezwiecki i wielu innych.”

Po przybyciu i powitaniu Marszałka przemówienia wygłosili dyr. Bzowski i uczeń VIII klasy, ochotnik z 1920 r., dowódca ckm-u w Brygadzie Syberyjskiej, Janusz Korejwo , po czym odsłonięto tablicę, a biskup Gall dokonał jej poświęcenia. Józef Piłsudski podszedł do tablicy i odczytał jej treść:

 

 

Po odsłonięciu tablicy „... Naczelnik Państwa podszedł do rodzin poległych i uściskiem ręki wyraził im swe współczucie. Ksiądz Kalinowski, prefekt szkoły, zwrócił uwagę p. Naczelnika na włościanina Witczaka z Tykadłowa, który miał 6 synów na wojnie, a 3 z nich zginęło. [...] Cała uroczystość wywarła na obecnych wielkie wrażenie, a Naczelnik był tak wzruszony, że miał łzy w oczach. Wychodząc podszedł do p. Korejwy, podał mu rękę i pocałował w czoło. Że Naczelnik był istotnie wzruszony świadczy fakt, iż w przemówieniu na bankiecie wspominał o „wzruszającej uroczystości w szkole.” ”

 

Od momentu swojego powstania kaliska Szkoła Handlowa była kuźnią pracy niepodległościowej. Obecność w szkole uczniów już zaangażowanych w działalność polityczną oraz sprzyjające warunki panujące w środowisku szkolnym, zaowocowały powołaniem do życia w jej murach aktywnie działającej, konspiracyjnej organizacji o charakterze niepodległościowym – Organizacji Młodzieży Niepodległościowej „Zarzewie”. Jej członkowie odznaczali się radykalnymi poglądami na kwestię odzyskania niepodległości, prowadząc pracę ideową i samokształceniową. Skupiona w organizacji młodzież przygotowywała się do przyszłej walki zbrojnej o niepodległość poprzez intensywne ćwiczenia fizyczne i wojskowe. Zadania te realizował Oddział Ćwiczebny będący ogniwem tej organizacji. Oprócz najliczniejszego „Zarzewia” na terenie kaliskiej Szkoły Handlowej działały równocześnie jeszcze dwie organizacje konspiracyjne: Organizacja Młodzieży Postępowo-Niepodległościowej oraz Narodowy Związek Robotniczy, który, wbrew nazwie, miał charakter polityczny zbliżony do PPS i występował w szkole pod nazwą „Życie”. To właśnie z szeregów „zarzewiackich” pochodzili pierwsi polegli, w walkach o niepodległość, wychowankowie Szkoły.

 

Nazwiska na tablicy zostały uporządkowane chronologicznie, w zależności od daty śmierci.

 

Antoni Stroiwąs – urodził się 10 maja 1893 r. w Dobrzecu, w rodzinie Antoniego i Stanisławy. Uczeń Szkoły Handlowej, członek „Zarzewia” i Oddziału Ćwiczebnego, współorganizator skautingu w Kaliszu, członek I Kaliskiej Drużyny Skautowej im. J. H. Dąbrowskiego. Aresztowany latem 1911 roku przez policję carską, po półrocznym śledztwie i pobycie w więzieniu został zesłany w głąb Rosji, ale po kilku miesiącach udało mu się przedostać do Lwowa i tutaj rozpoczął działalność w Drużynach Strzeleckich. Studiował na Wydziale Dróg Żelaznych Politechniki Lwowskiej. Zapisał się również na 3– letnie studia wojskowe w Polskich Drużynach Strzeleckich, po ukończeniu których (w 1914 r.) otrzymał stopień kadeta-aspiranta, który w razie wybuchu wojny był równoznaczny z rangą kandydata na oficera. W sierpniu 1914 r. wstępuje do Legionów Polskich i zostaje przydzielony do 1 kompanii I batalionu 1 Pułku Piechoty i mianowany z czasem kapralem. Wyróżnił się w bitwie pod Laskami 23 października 1914, jako dowódca patrolu łącznikowego, kiedy nawiązał, nader ciężkich warunkach, łączność z rozbitymi i cofającymi się oddziałami 13 Pułku Obrony Krajowej austriackiej i prze­prowadził je na linię frontu. Podczas walk pod Łowczówkiem, w kontrataku wyrzucił, wraz ze swoją sekcją,  nie­przyjaciela z utraconej pozycji i umo­żliwił kompanii jej odzyskanie. Poległ 24 grudnia 1914 r. w walkach z Rosjanami pod Łowczówkiem,(był to największy i najkrwawszy bój legionowy w 1914 roku., kiedy  to wobec przełamania frontu austriackiego przez Rosjan, sześć batalionów I Brygady otrzymało rozkaz wymarszu pod Tarnów. Pod Łowczówkiem legioniści dowodzeni przez szefa sztabu Kazimierz Sosnkowskiego stoczyli krwawy bój, odzyskując utracone wcześniej przez Czechów pozycje. Poległo 128 żołnierzy); pochowany został na polu bitwy. Za zasługi bojowe został pośmiertnie odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari oraz Krzyżem Niepodległości.

 

 

Bronisław Piotr Stachlewski – urodził się w 1893 r. w Kaliszu. Był absolwentem Szkoły Handlowej z roku 1912(?). Po uzyskaniu matury rozpoczął studia na Politechnice w Verviers (Belgia). Tutaj w tym samym roku został członkiem „Związku Strzeleckiego”. Latem 1914 roku uczestniczył w kursie w Oleandrach, skąd wyruszył w pole 6 sierpnia 1914 r. jako żołnierz 4 plutonu I Kompanii Kadrowej. Był jednym z najdzielniejszych żołnierzy wywodzących się z „Kadrówki”, bowiem już po kilku miesiącach walk został mianowany sierżantem i dowódcą plutonu w 1 Pułku Piechoty. Poległ 22 maja 1915 r. w bitwie pod Kozinkiem. Pochowany został na cmentarzu w Górach Pęchowskich. Pośmiertnie odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari i Krzyżem Niepodległości.

 

 

Wincenty Żarski – urodził się 15 kwietnia 1901 r. w Goszczanowie w rodzinie Leona (sekretarza Szkoły) i Jadwigi z Dutkiewiczów. Był uczniem Szkoły Handlowej, od 1913 r aktywnie działał w „Zarzewiu” i Kaliskiej Drużynie Skautowej. 5 sierpnia 1914 r. wstępuje do Legionów Polskich – Oddział Skautowy (6 kompania) II batalionu 6 Pułku Piechoty. 26 września 1915 r. został awansowany do stopnia kaprala. Odznaczył się szczególnie w nocnej walce wręcz z oddziałami rosyjskimi pod wsiami Kukle i Kopną na Wołyniu (24-25 października 1915 r.). Ranny w czasie walki, zmarł 25 X. 1915 r. Pośmiertnie odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari, Krzyżem Niepodległości i Krzyżem Walecznych. W uzasadnieniu nadania Krzyża VM czytamy: „W kilkakrotnej nocnej walce na bagnety dn. 25 X 1915 o Kopną kapral Żarski Wincenty brał udział. Pomimo bardzo młodego wieku, a mianowicie czternastu lat, spisywał się bardzo dzielnie. Dwukrotnie ranny pozostał w zdobytych okopach rosyjskich, odbitych nam następnie przez Rosjan, a dopiero po powtórnym ich zdobyciu następnego dnia, przeniesiony na punkt opatrunkowy, umarł z ran”. W opinii bezpośredniego przełożonego, dowódcy oddziału, por. Modelskiego znajduje się następująca charakterystyka – „ pełen poświęcenia i niesłychanej odwagi osobistej żołnierz”. Wincenty Żarski zginął mając niespełna 15 lat.

 

Nie upłynęły jeszcze dwa lata trwania niepodległej Rzeczpospolitej, kiedy nad Polską pojawiło się widmo kolejnego niebezpieczeństwa. Toczona na kresach wschodnich walka o granice odrodzonego państwa, zaczęła przybierać niekorzystny obrót - bolszewicka nawała zagrażała młodej państwowości. Niebezpieczeństwo zmobilizowało cały Naród do obrony niepodległości. Na wezwanie „Ojczyzna w niebezpieczeństwie” do wojska zaczęli masowo zgłaszać się wychowankowie i uczniowie Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki. Ochotników rozdzielano w zależności od wieku: starszych do służby frontowej, młodszych zaś do służby wartowniczej i sanitarnej.

Należy nadmienić, że w lipcu 1920 roku, dwustu kilkudziesięciu uczniów Gimnazjum, (czyli ok. 1/3 ogółu), począwszy od klasy IV, wstąpiło na ochotnika do wojska. Godnym podkreślenia jest fakt, że po warszawskiej szkole Kazimierza Kulwiecia, szkoła dostarczyła najwięcej ochotników, którzy wszędzie dawali przykłady poświęcenia, patriotyzmu i ofiarności.

Kiedy minął już czas zagrożenia i umilkły wystrzały wychowankowie i uczniowie szkoły powrócili do swoich zajęć i ławek szkolnych. Nie zawsze były to powroty radosne – niektóre miejsca pozostały puste, niektórzy byli ranni, a o kilku uczniach nie było żadnych wiadomości.

W walkach z bolszewikami polegli:

Antoni Lizak – uczeń VII klasy Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, harcerz 1 Kaliskiej Drużyny Harcerskiej im. T. Kościuszki. Ochotnik, kapral 2. Pułku Ułanów, poległ 6 sierpnia 1920 r. pod Sokołowem.

Stanisław Rokossowski - uczeń klasy VIII – maturalnej - Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, szwoleżer 201 Pułku Szwoleżerów, poległ 17 sierpnia 1920 r. pod Ćwiklinem.

Jan Komza – absolwent gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w roku 1920, drużynowy l Kaliskiej Drużyny Harcerskiej im. T. Kościuszki, żołnierz - ochotnik 18 Pułku Artylerii Ciężkiej. Ciężko ranny pod Ciechanowem, zmarł w szpitalu w Modlinie 3 października 1920 r. Zginął mając 19 lat.

Tadeusz Łukowski - uczeń Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, starszy szwoleżer 201 Pułku Szwoleżerów, poległ 6 października 1920 r. pod Młynami.

Stanisław Witczak – uczeń VI klasy Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, harcerz 1 Kaliskiej Drużyny Harcerskiej im. T. Kościuszki. Żołnierz - ochotnik 6 kompanii 201 Pułku Piechoty. Dwukrotnie rany w boju pod Wielkiemi Paprociami, zmarł w szpitalu w Białymstoku 14 września 1920 r. Zginął mając 17 lat.

Zygmunt Sadowski – uczeń VII klasy Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, harcerz 1 Kaliskiej Drużyny Harcerskiej im. T. Kościuszki. Żołnierz - ochotnik Kompanii Szturmowej 18 Pułku Artylerii Ciężkiej. W czasie obrony Warszawy ciężko ranny, zmarł w szpitalu w Modlinie 30 sierpnia 1920 r. Miał 17 lat.

Wiktor Krzyżanowski – uczeń VII klasy Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, harcerz 1 Kaliskiej Drużyny Harcerskiej im. T. Kościuszki. Kapral w 1 Syberyjskim Pułku Piechoty, poległ pod Borkowem 14 sierpnia 1920 r.

W momencie odsłaniania tablicy nieznany był los 6 zaginionych uczniów. W roku 1928 za poległych uznawano jeszcze 3 uczniów – Jakóba Rotha (szeregowy w 1 Syberyjskim Pułku Piechoty, poległ 14 VIII 1920 r. pod Borkowem), L. Weina i M. Drehera. Oprócz nich w chwili obecnej, z dużym prawdopodobieństwem, dopisać należy jeszcze dwa nazwiska poległych uczniów, a mianowicie Henryka Grossa (szeregowy w 1 Syberyjskim Pułku Piechoty, poległ 14 VIII 1920 r. pod Borkowem) oraz Zdzisława Kokowskiego (szeregowy w 5 Pułku Piechoty Legionów, poległ 24 (26) VI 1919 r. w Gołogórach)

Nie są to jedyni wychowankowie szkoły, którzy włączyli się czynnie w walkę o niepodległość i obronę Ojczyzny. Albowiem wierność dla idei walki zbrojnej, głęboki patriotyzm i gotowość do poświęceń, wyniesione i utrwalone latami nauki w Szkole Handlowej i Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki oraz działalnością w organizacjach niepodległościowych, były dla nich impulsem do podejmowania działań. Wielu spośród nich otrzymało najwyższe odznaczenia wojenne – w tym samym dniu, kiedy Marszałek Piłsudski gościł w murach Szkoły, odbyła się uroczystość wręczenia sztandaru dla 29 Pułku Strzelców Kaniowskich, połączona z wręczeniem żołnierzom odznaczeń za czyny wojenne. Wśród odznaczonych Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari znaleźli się wychowankowie Szkoły Handlowej, m.in.:

Kapitan Feliks Pstrokoński, który „pod Kostiuchnówką [...], gdy zaciął mu się karabin, podczas ofensywy utorował sobie drogę granatami ręcznymi do ziemianki, gdzie miał jeszcze karabiny i ponownie uzbrojony przedarł się przez opasujący go pierścień wroga i wrócił do kompanii.”

Podporucznik Stanisław Skarżyński, który „w bitwie pod Radzyminem dnia 15.08.1920 prowadząc kompanię 6 do ataku na wieś Mokre i widząc, że jego młodzi ochotnicy chwieją się w ogniu, wybiegł przed linię i własnym przykładem tak zagrzał żołnierzy, że kompania 6-ta w tym natarciu zdobyła pozycje wroga biorąc dwa karabiny maszynowe i licznych jeńców. Śmiałość swą ppor. Skarżyński opłacił ciężką raną postrzałową w nogę, po otrzymaniu której kierował jednak jeszcze odpieraniem nieprzyjacielskiego przeciwnatarcia i dopiero nieprzytomnego wyniesiono z placu”

Sierżant Stanisław Szablewski, który „15 sierpnia 1920 r. podczas ataku na wieś Mokre pod Radzyminem, otrzymał rozkaz ścigania nieprzyjaciela cofającego się w kierunku na wieś Łoś. We wsi zdobył kaem i wziął do niewoli obsługę. Uzyskaną od jeńców wiadomość natychmiast dostarczył do dowództwa, co znacznie ułatwiło działanie pułku. W natarciu tym, jak i w wielu innych akcjach, odznaczył się osobistym męstwem i odwagą”

Kazimierz Żelisławski, wychowanek szkoły, wówczas rotmistrz w 2 Pułku Ułanów, otrzymał Srebrny Krzyż Orderu Virtuti Militari. Jego postawę opisano we wniosku odznaczeniowym następująco: „W dniu 5 stycznia 1920 r., w wypadzie nad Słuczą, szwadron rtm. Żelisławskiego tworzył awangardę pułku i brygady. Zadanie polegało na jak najlepszym połączeniu się z innymi oddziałami Dywizji Jazdy. Energia i rozpęd, z jakim prowadził swój szwadron, zdecydował o wyniku walki. Napotkany po drodze pułk jazdy nieprzyjaciela, rtm. Żelisławski w zdecydowanej szarży konnej, nie czekając na posiłki i nie bacząc na ogień kaemów i artylerii nieprzyjaciela, zniszczył doszczętnie, biorąc jeńców i kaemy. Kontynuując atak, w drugiej końcowej szarży na białą broń, powtórnie rozbił przeważającego liczebnie nieprzyjaciela pod Fedorówką, biorąc jeńców i kaemy. Stanowcza postawa dowódcy szwadronu uchroniła pozostałe siły brygady od strat.”

Wielu innych wychowanków nie mniej zaszczytnie wypełniało swoje obowiązki, w wielu wypadkach dowodząc w czasie wojny z bolszewikami dużymi związkami taktycznymi. M.in.: Mieczysław Smorawiński dowodził 4 i 9 Pułkiem Piechoty Legionów oraz IV Brygadą Piechoty Legionów.  Kazimierz Żelisławski pod koniec wojny przejściowo dowodził 2 Pułkiem Ułanów, Juliusz Ulrych dowodził II batalionem 29 PSK a  Janusz Dłużniakiewicz dowodził I batalionem 3 Pułku Piechoty Legionów.

Wielu spośród uczniów i wychowanków szkoły służyło w 1920 r w szeregach 203 Pułku Ułanów – pułku, o którym mówiło się, że „nie wiedział, że przyczynił się do zwycięstwa w bitwie warszawskiej”.

203 Ochotniczy Pułk Ułanów został sformowany w Kaliszu i Sieradzu z ochotników oraz z kadry oficerskiej i podoficerskiej 3 Pułku Ułanów. Składał się z 4 szwadronów liniowych, szwadronu ckm i szwadronu technicznego. Jego organizatorem i pierwszym dowódcą został Zygmunt Podhorski, major 1 Pułku Ułanów Krechowieckich, najstarszego w tradycji jazdy polskiej. Zaczęto go tworzyć dopiero 27 lipca 1920 r., pospiesznie, w ramach armii ochotniczej, gdy wojska rosyjskie zbliżały się szybko do Warszawy. Zaciągała się do niego głównie młodzież ziemiańska z podkaliskich wsi. Uzbrojenie, konie i oporządzenie stanowiły własność ochotników. Wkroczenie do działań wojennych nastąpiło 6 sierpnia w rejonie Ciechanowa, gdzie nastąpił wyładunek z transportu. W tym momencie nadchodzi wiadomość, że pobliski Przasnysz zajęli już Kozacy. Nie chcąc dopuścić do zaskoczenia pułku w czasie wyładowywania, mjr Podhorski skierował natychmiast w kierunku na Przasnysz dwa szwa­drony gotowe już do marszu, pod dowództwem swego zastępcy, rtm. Zakrzewskiego, z zadaniem nawiązania styczności z nieprzyjacielem i ewentualnie opóźniania jego marszu na Ciechanów.

W odległości 6 kilometrów od Ciechanowa oba szwadrony zostały za­atakowane przez Kozaków, l. szwadron z rtm. Zakrzewskim zmuszony jest wycofać się galopem, natomiast 3. broni się. Aby nie dopuścić do je­go zniszczenia, dowódca pułku na czele 4. szwadronu - zapominając, że dowodzi niewyszkolonymi ułanami - szarżuje na Kozaków, nasiadających już dość blisko na 1. szwadron. Oddajmy głos majorowi Podhorskiemu: „Pędząc oglądam się za siebie i spostrzegam, że moi ochotnicy dzielnie wyrywają naprzód, nastawiają lance, wymachują szablami i głośno krzy­czą „hura ". Szyk w jakim to wszystko cwałuje, najtrafniej byłoby chyba określić: „Kupą, Mości panowie!" Jesteśmy coraz bliżej, wkrótce musi nastąpić spotkanie i walka wręcz. Z trwogą myślę co z tego wyniknie. Znów spoglą­dam za siebie, szwadron pędzi, za nim spostrzegam 1-y szwadron, który również szarżuje. Niespodziewanie dla mnie Kozacy gwałtownie zawracają i zmykają przed nami. Dodaje to nam animuszu, pędzimy dalej za nimi. Dobiegamy już do wzgórz, spostrzegam, że 3-ci szwadron wycofuje się pieszo. Jestem uradowany, zdążyliśmy na czas, by go uratować. Mijam grupę ułanów, niosą ciężko rannego dowódcę szwadronu, por. Płacheckiego, który mimo rany coś wesoło i radośnie wykrzykuje, kiwa do mnie czapką”.

Spodziewając się kontrnatarcia major Podhorski zatrzymuje szwadrony. Rzeczywiście wkrótce Kozacy znów się pojawiają i zaczynają szarżować. Mają znaczną przewagę, tylko nasze ciężkie karabiny maszynowe mogą ich powstrzymać. Dwa już stoją na stanowiskach, obsługa przy nich majstruje, ale oba milczą, zacięły się, czas leci, Kozacy też... Oto dalszy ciąg relacji dowódcy pułku: „Podaję prawie beznadziejny rozkaz do obsługi c.k.m.: „Strzelać z kara­binów”. Natychmiast niemal pada kilkanaście strzałów. Nie wierzę swym oczom: co strzał, to Kozak się wali. Ułani spokojnie i pewnie strzelają da­lej. Nie zdążyli chyba wystrzelać po jednym magazynku, gdy 20 Kozaków już leżało. Wśród szarżujących Kozaków spostrzegam zamieszanie, czoło­wi cofają się, widocznie udziela się to i dalszym, gdyż niebawem cała ława kozacka ucieka. Dzielni ułani w dalszym ciągu strzelają, wydatnie siejąc śmierć. Położenie uratowane. Rozkazuję zdjąć ciężkie karabiny maszynowe ze stanowisk i galopem wycofać się ze szwadronem do Ciechanowa.

Zbieg okoliczności chciał, że przy c.k.m.-ach znaleźli się jedni z najlepszych strzelców, znani myśliwi: Andrzej Potworowski, bracia Wyganowscy (absolwenci Szkoły Handlowej- przyp. mój) i inni, którzy z całą zimną krwią i opanowaniem potrafili kilku swymi celnymi strzałami odeprzeć szarżę kozaków, zadając im bardzo poważne stra­ty. Naprawdę, pułk im zawdzięczać musi, że uniknął klęski i został uratowany...”

Już tydzień później, 15 sierpnia, 203. Pułk Ułanów znów zjawił się w Ciechanowie. Jak do tego doszło? Oto w czasie bitwy nad Wkrą, w dniu 15 sierpnia, gen. Karnicki, dowódca 8. Brygady Kawalerii, w której skład wchodził 203. Pułk Ułanów, otrzymał zadanie osłony skrzydła 18. Dywi­zji Piechoty, nacierającej na flankę 15. Armii sowieckiej.

Stwierdziwszy, że w Ciechanowie były wojska rosyjskie, ułanów poniósł temperament kawaleryjski. Obeszli miasto nocą z 14 na 15 sierpnia od północy i wczesnym rankiem zaatakowali je z najmniej spodziewanego kierunku. Pierwszy ruszył do natarcia 203. Pułk Ułanów. Wynik był niespodziewany - tym natarciem zaskoczony został sztab 4 armii rosyjskiej, jej dowódca Siergiejew uciekł konno do Mławy, a jego sztab do Ostrołęki. Na skutek panicznej ucieczki w ręce kaliskich ułanów wpadła kancelaria dowództwa i magazyny. Najważniejszą zdobycz stanowiła radiostacja. Była ona jedynym źródłem łączności z dowództwem frontu zachodniego w odległym Mińsku Litewskim. Tracąc kontakt ze sztabem ta doborowa armia nie przeprawiła się przez Wisłę i nie wzięła udziału w bitwie warszawskiej, przyczyniając się do ostatecznej klęski Rosjan.

Spośród wychowanków i uczniów Szkoły w walkach 203 Ochotniczego Pułku Ułanów szczególnie wyróżnili się

Kazimierz Gliński – odznaczony Krzyżem Walecznych za szarżę pod Ciechanowem

Stefan Wyganowski – odznaczony Krzyżem Walecznych za nadzwyczajną odwagę i męstwo wykazane w walkach

Feliks Karśnicki – odznaczony Krzyżem Walecznych (notabene otrzymał go trzykrotnie za walki w latach 1918- 20), za to, że „dnia 14 VIII 1920 r. wraz z trzema kolegami wpadł pierwszy z nadzwyczajną brawurą w szeregi nieprzyjacielskie rozsiewając tam popłoch i torując w ten sposób drogę nadciągającemu szwadronowi”.

 

Według zgodnej opinii szkoła w okresie swojej ponad stuletniej historii zawsze kształtowała u swoich uczniów postawy patriotyzmu, gotowości do poświęceń dla kraju i szacunku dla tradycji narodowej. Wychowankowie szkoły wszędzie stawali w pierwszym szeregu tych, którzy gotowi byli poświęcić Ojczyźnie i niepodległości wszystko to, co dla nich najcenniejsze. Takie słowa jak: „patriotyzm”, „honor”, „obowiązek” nie były dla nich jedynie wyrazami czy zbitką liter. Dla wychowanków Szkoły niosły one za sobą głęboką, płynącą z przekonania i głosu serca potrzebę działania bez względu na konsekwencje.

 

Wojciech Dyśko

 

 

Bibliografia:

Lista strat Wojska Polskiego. Polegli i zmarli w wojnach 1918-1920. Warszawa 1934

Kawalerowie Virtuti Militari 1792 –1945. Słownik biograficzny- T.II cz.1, Koszalin 1991, T.II cz.2, Koszalin 1993

J. Maciejewski, Z dziejów harcerstwa kaliskiego (1911/12-1939), Kalisz 1998

J. Majchrowski, Pierwsza Kompania Kadrowa. Portret Oddziału, Kraków2002

Z. Podhorski, Szarża 203 pułku ułanów pod Ciechanowem dnia 8 sierpnia 1920 r., Epizody kawaleryjskie – zbiór wspomnień, Warszawa 1939

M. Pruszyński, Dramat Piłsudskiego. Wojna 1920, Warszawa 1999

 

Go to top